❌
Improvements
Thank you for your feedback!
Error! Please contact site administrator!
Send
Sending...
×
×
×
  • Top News,
  • Życie Polonii
  • February 20, 2026 , 12:30pm

Bogdan Chmielewski: Dla PSFCU najważniejsza jest Polonia

Bogdan Chmielewski: Dla PSFCU najważniejsza jest Polonia

„Nasza Unia oferuje wszelkie produkty, które są dostępne w komercyjnych bankach. Natomiast tylko u nas można wszystko załatwić po polsku, ze wspaniałą obsługą i na najwyższym poziomie oraz na najkorzystniejszych warunkach” – mówi Bogdan Chmielewski, dyrektor wykonawczy Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, która w tym roku obchodzi swoje 50-lecie.

Unia powstała 50 lat temu, by pomagać imigrantom nie mającym historii kredytowej. Dziś Polonia jest silna i zamożna. Jak w tym czasie zmieniła się misja PSFCU, aby nadal być atrakcyjną dla osób, które mogą wybierać spośród największych amerykańskich banków?

Przede wszystkim misja PSFCU zmieniła się w tym sensie, że teraz jesteśmy w stanie w jak największym stopniu wspierać Polonię w Stanach Zjednoczonych. Pamiętajmy, że początki Unii były bardzo trudne. Gwałtowny rozwój nastąpił dopiero w latach 80-tych, po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, kiedy bardzo wielu emigrantów zaczęło przyjeżdżać do Nowego Jorku. Wcześniejsze lata to był naprawdę bardzo trudny okres dla naszej instytucji. Jednak na szczęście Unia przetrwała.

Nie tylko przetrwała, ale dzisiaj jest niezwykle prężnie działającą instytucją. Macie się czym pochwalić.

To prawda. Jesteśmy nie tylko największą polską instytucją finansową poza granicami Polski, ale również największą etniczną unią kredytową w Stanach Zjednoczonych. Mamy w tej chwili 24 oddziały w pięciu stanach – w Nowym Jorku, New Jersey, Illinois, Pensylwanii i Connecticut, a niebawem otwieramy 25-ty, na Florydzie. Mamy również swoje przedstawicielstwo w Warszawie – dla naszych członków, którzy wrócili do Polski lub tam czasowo przebywają. Liczba członków PSFCU przekroczyła w tym roku 126 tysięcy, a nasze aktywa to w tej chwili już ponad 2,7 miliarda dolarów. W tym roku pobiliśmy również swój rekord w kategorii najważniejszej dla każdego biznesu, w dochodzie netto, który przekroczył 24 miliony dolarów. Ale należy podkreslić, że co roku notujemy stały wzrost w każdej kategorii – pożyczek, depozytów , aktywów czy liczby członków.

Jak wyglądała działalność PSFCU na samym początku?

Na początku udzielaliśmy kredytów polskim emigrantom, którzy przyjeżdżali zza Żelaznej Kurtyny i nie byli mile widziani w amerykańskich bankach. Tych banków nie było na Greenpoincie, one tak naprawdę nie chciały inwestować w tę dzielnicę. Teraz nasz model biznesowy zmienił się o 180 stopni. Jak wiemy, Polacy od lat już nie przyjeżdżają tłumnie do Stanów Zjednoczonych, więc w związku z tym musimy konkurować z największymi instytucjami amerykańskimi, takimi jak JP Morgan czy Bank of America.

Faktycznie, skuteczne konkurowanie z tak poważnymi graczami na rynku to duże osiągnięcie Unii. Gdzie widzicie swoje najmocniejsze strony?

My przede wszystkim konkurujemy z największymi instytucjami na poziomie obsługi klienta. Zawsze podkreślam, że nasi pracownicy są pod tym względem absolutnie nie do pobicia. Podeprę się liczbami – co półtora roku przeprowadzamy badania marketingowe. Wyniki tych badań pokazują, że 97 procent respondentów oceniło naszą instytucję dobrze lub bardzo dobrze. Według niezależnej firmy amerykańskiej, która przeprowadza te badania wśród instytucji finansowych w Stanach, jest to wynik najwyższy, jaki kiedykolwiek zarejestrowano. Drugi przykład to nasze call center, gdzie 82 procent rozmów przychodzących jest odebranych w ciągu maksymalnie 20 sekund. Notabene takich połączeń mieliśmy w całym 2025 roku aż 130 tysięcy. Porównując te rezultaty z próbami dodzwonienia się np. do obsługi klienta w liniach lotniczych lub przeróżnych firmach ubezpieczeniowych, nasza Unia wypada po prostu fantastycznie. To jest oczywiście zasługa naszych wspaniałych pracowników.

Chicago stało się dla Unii ogromnym sukcesem i silnikiem wzrostu. Czego nauczyło Pana to doświadczenie w kontekście planowanej dalszej ekspansji na inne stany, takie jak Floryda czy Michigan?

Sukces Chicago może mnie nie zaskoczył, ale przyznam, że nie spodziewałem się aż takiego rozmiaru. Zaproponowałem wejście PSFCU do Chicago nie znając tego terytorium osobiście w ogóle. Wcześniej byłem w Chicago raz. Ale dokonaliśmy oceny zasobów polonijnych i zdecydowaliśmy się otworzyć pierwsze dwa oddziały właśnie w Chicago. Teraz jest ich już osiem. I muszę przyznać, że przykład tego sukcesu udowodnił, że dla naszej instytucji najważniejsze jest zaufanie, jakie dostajemy od naszych członków. A to zaufanie w Chicago było widoczne na każdym kroku już od pierwszych dni naszej działalności.

Ten sukces wzmocnił z pewnością siłę Unii.

Oczywiście. Pokazało to, że powinniśmy otwierać nasze oddziały jeszcze szerzej, ta ekspansja powinna być coraz większa. Pamiętajmy, że jeszcze zanim zostałem CEO, otwarcie nowego oddziału dla PSFCU było naprawdę wielkim wydarzeniem, miało to miejsce raz na kilka-kilkanaście lat. A teraz otwieramy praktycznie jeden oddział każdego roku. Nie mówię rzecz jasna, że nie jest to dla nas wielkie wydarzenie, bo jest, za każdym razem. Ale nabraliśmy pewności siebie jako instytucja i mamy poczucie, że możemy osiągnąć duży sukces. Nie ma się czego bać, trzeba po prostu iść za Polonią, inwestować, a wszystko zwraca się naprawdę bardzo szybko.

Podobne kroki podejmujecie teraz na Florydzie?

Zgadza się, na przełomie marca i kwietnia otwieramy na Florydzie pierwszy oddział PSFCU, a przewidujemy, że na pewno nie będzie on ostatni. Bo przecież ruchy demograficzne wskazują, że Polacy wyprowadzają się do tego stanu. Będziemy szukali kolejnych miejsc. Ale absolutnie nie zapominamy rzecz jasna o już istniejących oddziałach – wspieramy je i rozwijamy, jak tylko możemy najlepiej.

W jaki sposób wygląda wachlarz usług, jeśli chodzi o PSFCU?

Zacznijmy od tego, że cały czas go unowocześniamy. Dodajemy nowe produkty, żeby nasza instytucja była naprawdę atrakcyjna. W tej chwili w zasadzie nie ma takiej usługi, którą oferują banki komercyjne, a u nas byłaby niedostępna. Ostatni tego przykład to wprowadzenie 2,5 roku temu tzw. „wealth management”, czyli możliwości inwestowania pieniędzy poza zwykłymi kontami oszczędnościowymi w naszej instytucji. Rozwój tego produktu jest bardzo dynamiczny – w tej chwili mamy już ponad 112 milionów dolarów powierzonych nam do zarządzania. Chciałbym podkreślić, że my nie jesteśmy instytucją opierającą się jedynie na samych depozytach i na pożyczkach, na przykład samochodowych, które są bardzo popularne w naszej instytucji. Udzielamy też pożyczek komercyjnych na duże nieruchomości, na kompleksy apartamentów i tego typu inwestycje. Zapraszam wszystkich Czytelników, którzy mają jakiekolwiek potrzeby – poczynając od najmniejszych rzeczy, jak karta kredytowa czy pożyczka samochodowa, aż po te największe – do nas. U nas można zrobić naprawdę wszystko i – co moim zdaniem bardzo ważne – można to zrobić po polsku, ze wspaniałą obsługą i na najwyższym poziomie oraz najkorzystniejszych warunkach.

PSFCU w Stanach Zjednoczonych to filar pomocy dla polonijnych organizacji i polskiej społeczności. Wspomagacie ponad 150 organizacji. Proszę opowiedzieć, jak to wygląda od zaplecza.

Najprościej będzie powiedzieć o konkretnych liczbach. Ponad 600 tysięcy dolarów udzielonych w stypendiach dla młodzieży w tym roku. To jest też ponad 900 tysięcy dolarów, które przeznaczyliśmy w tym roku na dotacje. Do tego możemy spokojnie dołożyć ponad 2 miliony dolarów przeznaczone z naszego budżetu marketingowego, które były skierowane na sponsorowanie różnych wydarzeń, ale też na reklamy w mediach polonijnych. Jeżeli zsumujemy te kwoty, to mówimy o wsparciu polonijnej społeczności i polonijnych organizacji kwotą około 3,5 miliona dolarów w skali jednego roku. Nie ma innej instytucji w USA, która przeznacza takie środki na wsparcie Polonii. Ale co jest ważne – i chcę to mocno podkreślić – w tym wszystkim nie chodzi tylko o pieniądze. Mając możliwości, nasze zasoby ludzkie i prowadząc działalność we wszystkich głównych skupiskach Polonii w USA, możemy inicjować wiele przedsięwzięć. Poczynając od tego, że to my zainicjowaliśmy amerykańskie obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Co roku 1 sierpnia wciągamy flagę przed naszymi oddziałami. Sztandarowym przykładem jest też nasza akcja „Świąteczny Uśmiech Dziecka”, w ramach której już od dwunastu lat zbieramy wśród naszych członków pieniądze na pomoc hospicjom dziecięcym w Polsce.

Może Pan zdradzić, ile pieniędzy udało się zebrać w ramach akcji „Świąteczny Uśmiech Dziecka” od początku jej trwania?

Do tej pory udało się nam zebrać łącznie ponad 1,7 miliona dolarów, które zostały wysłane do Polski na pomoc chorym i potrzebującym dzieciom. To jest ogromna kwota. Tylko w ostatniej edycji tej akcji zebraliśmy ponad 250 tysięcy dolarów. I znowu – to nie Unia przekazała te pieniądze, tylko nasi członkowie. Ale PSFCU umożliwiła przeprowadzenie tej akcji. Staramy się pomagać właśnie również w taki sposób.

Unia sponsoruje też baner na Times Square z okazji ważnych wydarzeń dla Polski.

Tak jest, miało to miejsce chociażby przy okazji takich wydarzeń, jak stulecie odzyskania niepodległości przez naszą ojczyznę, ale także z okazji Parady Pułaskiego. Tego rodzaju działalność przypomina Amerykanom, jak wielki wkład miała Polska w historię świata. Jako PSFCU staramy się po prostu maksymalnie wykorzystać możliwości, które mamy, by działać na rzecz Polonii, ale także promować Polskę i polską kulturę.

Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy młodzieży. Przekazali Państwo miliony dolarów na stypendia dla młodych Polaków. Czy widać już tego efekty w statystykach – czy ci młodzi ludzie faktycznie zostają z Unią jako dorośli klienci, czy traktują to raczej jako jednorazowe wsparcie?

Bardzo duża część tych ludzi zostaje z nami. Chętnie opowiem o dwóch przykładach. Pierwszym jest nasza koleżanka, która pracuje w Unii – skończyła Harvard, a wcześniej była właśnie naszą stypendystką. Kiedyś też podczas wizyty pana prezydenta Andrzeja Dudy miałem okazję być na lunchu z panem prezydentem. Była tam obecna również pani z Secret Service, która ochraniała prezydenta. I okazało się, że to była Polka, która również była stypendystką naszej Unii. Tego typu przykładów mógłbym przytoczyć bardzo wiele. I ci ludzie nie tylko utrzymują dalej konta w PSFCU, lecz także w pewnym sensie są związani z naszą instytucją. A dla nas każdy taki przypadek to motywacja do jeszcze większego zaangażowania we wsparcie Polonii.

Inwestujecie ogromne środki w bankowość mobilną, ale oddziały PSFCU wciąż tętnią życiem. Jak udaje się Panu pogodzić nowoczesne technologie, których wymaga młodzież, z potrzebą osobistego kontaktu, tak ważną dla starszej generacji członków?

To jest wyzwanie. Mamy starszych członków, którzy wbrew pozorom bardzo często korzystają też z aplikacji mobilnej czy bankowości internetowej, ale jednak zdecydowanie bardziej wolą kontakt osobisty w oddziale. Dlatego też inwestujemy w rozwój oddziałów i bardzo o nie dbamy. Ale z drugiej strony są ludzie młodzi, którzy chcą mieć wszystko „w telefonie” i myślę, że nasza instytucja dobrze sobie z tym radzi. Dwa lata temu wymieniliśmy całą naszą platformę bankowości internetowej – zarówno aplikację mobilną, jak i banking online. Jest to nowoczesne rozwiązanie, które nieustannie ulepszamy. Pracujemy nad tym, dodajemy nowe funkcje. Niedawno wprowadziliśmy np. możliwość płatności Zelle. Więc z jednej strony dbamy o to, żeby być instytucją nowoczesną i atrakcyjną dla młodych, ale jednocześnie nie zapominamy o rozwiązaniach tradycyjnych.

W tym roku obchodzimy 50-lecie powstania instytucji. Gdzie widzi Pan Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową za kolejne pół wieku? Czy ma to być globalny bank polonijny, czy raczej nowoczesne centrum usług finansowych dla Polaków w całych Stanach Zjednoczonych?

Na pewno nie będzie to globalny bank, bo chociażby ze względów regulacyjnych nie możemy działać poza granicami Stanów Zjednoczonych. Więc na pewno to będzie zawsze instytucja przeznaczona dla Polonii w USA. Taki był cel założycieli – księdza Longina Tołczyka – i my ten cel kontynuujemy, a przy tym rozszerzamy jeszcze naszą działalność i formy wsparcia. Myślę, że za 50 będziemy już dosłownie w każdym skupisku Polonii w Stanach Zjednoczonych. I ten nasz sukces na pewno będziemy w dalszym ciągu kontynuować.

Z dyrektorem Bogdanem Chmielewskim rozmawiał Bodek Kwaśny z radia Polski FM.

Comments (0)

Tygodnik Program – Polish weekly in Chicago

  • Chicago
  • Felietony
  • Gotowanie
  • Podróże
  • Zdrowie
  • Życie Polonii
  • Chicago
  • Felietony
  • Gotowanie
  • Podróże
  • Zdrowie
  • Życie Polonii
  • Chicago
  • Felietony
  • Gotowanie
  • Podróże
  • Zdrowie
  • Życie Polonii
  • Chicago
  • Felietony
  • Gotowanie
  • Podróże
  • Zdrowie
  • Życie Polonii
  • Ogłoszenia Chicago
  • O nas
  • Terms
  • Kontakt
  • Advertising
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • Ogłoszenia Chicago
  • O nas
  • Terms
  • Kontakt
  • Advertising
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • Ogłoszenia Chicago
  • O nas
  • Terms
  • Kontakt
  • Advertising
  • Reklama
  • Simple Promotion
  • Ogłoszenia Chicago
  • O nas
  • Terms
  • Kontakt
  • Advertising
  • Reklama
  • Simple Promotion
This website uses the Software4publishers.com system. Are you a publisher? Get news website from Software4publishers.com
Please write the reason why you are reporting this page:
Send
Sending...
Please register on Clascal system to message this user
Reset password Return registration form
Back to Login form