Najdłuższe orędzie Trumpa. Mocne słowa o migracji i gospodarce
Najdłuższe orędzie Trumpa. Mocne słowa o migracji i gospodarce

Donald Trump wygłosił doroczne orędzie o stanie państwa przed połączonymi izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych. Prezydent USA mówił o gospodarce, imigracji oraz polityce zagranicznej, ostro krytykując opozycję i Sąd Najwyższy.
Trump ogłosił, że „nadszedł złoty wiek Ameryki” i przekonywał o – jego zdaniem – świetnej kondycji gospodarki. Twierdził, że inflacja „pikuje”, a ceny benzyny są niższe niż za poprzedniej administracji. Ponownie wskazał na deklarowane inwestycje zagranicznych firm rzędu 18 bln dolarów. Winą za wysokie koszty życia obarczył Demokratów i nielegalną imigrację. W pewnym momencie wezwał do wstania tych, którzy uważają, że pierwszą powinnością państwa jest dbanie o obywateli USA; gdy Demokraci pozostali na miejscach, zarzucił im brak wstydu.
Prezydent podkreślał radykalne ograniczenie napływu migrantów oraz – jak mówił – najniższe od dekad wskaźniki przestępczości. Zapowiedział obniżenie kosztów opieki zdrowotnej i porozumienia z firmami technologicznymi dotyczące równoważenia wzrostu zużycia energii przez centra danych AI.
Odnosząc się do niedawnej decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie ceł, nazwał ją „rozczarowującą”. Sugerował, że wpływy z taryf mogą w przyszłości zastąpić część podatku dochodowego.
W części międzynarodowej Trump najwięcej miejsca poświęcił Iranowi, deklarując, że „nigdy nie pozwoli” Teheranowi na posiadanie broni jądrowej, choć – jak zaznaczył – preferuje rozwiązania dyplomatyczne. Wspomniał także o Wenezueli, określając ją „nowym przyjacielem i partnerem” USA, oraz o operacjach antynarkotykowych w regionie.
Podczas wystąpienia prezydenta USA doszło do pewnego incydentu. Na początku, zanim Trump zaczął przemawiać, z sali wyprowadzono członka Kongresu z Partii Demokratycznej Ala Greena, który trzymał w rękach transparent: „Czarnoskórzy ludzie nie są małpami”.

Było to nawiązanie do opublikowanego wcześniej na profilu Trumpa nagrania, na którym były prezydent Barack Obama i jego żona Michelle są przedstawieni jako małpy.
– Byłem obecny podczas orędzia o stanie państwa, wiedząc, że prezydent wejdzie do sali i będzie musiał przejść obok mnie, żeby dostać się na podium – mówił później dziennikarzom kongresmen z Teksasu.
– Chciałem, żeby prezydent Trump wiedział, że przedstawienie prezydenta Obamy i jego żony jako zwierzęta, jest nie tylko nie do przyjęcia, ale także godne ubolewania i nie będziemy tego tolerować, przynajmniej ja nie będę – wyjaśnił.
To nie pierwszy raz kiedy Green zakłócił wystąpienie Donalda Trumpa. W marcu 2025 roku również został wyproszony z sali po tym, gdy krzyczał, że Trump “nie ma mandatu”, gdy prezydent USA przemawiał na wspólnej sesji Kongresu w Izbie Reprezentantów.
Przemówienie trwało 1 godz. 48 minut, co czyni je najdłuższym orędziem w historii. Zgodnie z tradycją wyznaczono również „designated survivor” – członka gabinetu przebywającego w nieujawnionym miejscu.
Comments (0)