Dlaczego wybieramy ludzi, którzy nie potrafią dać nam tego, czego potrzebujemy?
Dlaczego wybieramy ludzi, którzy nie potrafią dać nam tego, czego potrzebujemy?
Zdarza się, że doskonale wiemy, czego potrzebujemy w relacji. Chcemy bliskości, szacunku, zainteresowania, poczucia bezpieczeństwa i zwykłej obecności drugiego człowieka. A mimo to po raz kolejny znajdujemy się przy osobie, która nie potrafi nam tego dać.

Dlaczego?
To jedno z pytań, które często pojawia się w gabinecie terapeutycznym. Szczególnie wtedy, gdy ktoś po raz kolejny przeżywa bardzo podobną historię: partner jest emocjonalnie niedostępny, trudno z nim rozmawiać, nie daje poczucia bezpieczeństwa, a mimo to odejście wydaje się niemal niemożliwe.
Czasami mówimy: „Mam po prostu pecha do ludzi”. Ale psychologia pokazuje, że nie zawsze chodzi o przypadek. Od najmłodszych lat uczymy się, czym jest bliskość. Obserwujemy rodziców, doświadczamy ich sposobu reagowania na nasze emocje i stopniowo tworzymy wewnętrzne przekonanie o tym, jak wyglądają relacje. To, co znamy, może później wydawać nam się naturalne — nawet jeśli wcale nie było dla nas dobre. I właśnie tutaj pojawia się paradoks.
To, co jest znane, nie zawsze jest tym, czego potrzebujemy.
Jeżeli ktoś dorastał w środowisku, w którym trzeba było zabiegać o uwagę, przewidywać nastrój innych albo bardzo starać się, żeby otrzymać akceptację, w dorosłym życiu może nieświadomie odnajdywać się w podobnych relacjach. Nie dlatego, że chce cierpieć. Wręcz przeciwnie — często bardzo chce miłości. Tylko jego wewnętrzny system może mylić napięcie z bliskością, a niepewność z silnym uczuciem.
Dlatego spokojna, stabilna relacja może początkowo wydawać się… nudna.
Osoba, która jest dostępna emocjonalnie, komunikuje swoje potrzeby i daje poczucie bezpieczeństwa, nie wywołuje ciągłego oczekiwania: „Czy on się odezwie?”, „Czy jej zależy?”, „Co zrobiłem nie tak?”. Tymczasem właśnie ta niepewność może być przez niektórych odbierana jako ogromne emocje i „chemia”.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy wybór partnera ma swoje źródło w dzieciństwie. Relacje są znacznie bardziej skomplikowane. Warto jednak zauważyć powtarzające się schematy. Jeśli kolejny związek wygląda niemal identycznie jak poprzedni, warto zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się nie tylko partnerowi, ale również własnym wyborom.
Najważniejsze pytanie nie zawsze brzmi więc: „Dlaczego on lub ona tak się zachowuje?” Czasami ważniejsze jest: „Dlaczego ja zostaję w relacji, która nie daje mi tego, czego potrzebuję?”
To pytanie nie ma służyć obwinianiu siebie. Ma pomóc odzyskać sprawczość. Bo często próbujemy zmienić drugą osobę. Tłumaczymy, prosimy, czekamy, dajemy kolejne szanse. Wierzymy, że jeśli wystarczająco mocno pokochamy, ktoś w końcu zacznie kochać nas w sposób, którego potrzebujemy.
Ale miłość nie zawsze rozwiązuje brak emocjonalnej dostępności. Czasami największą zmianą jest zaakceptowanie, że ktoś może być dobrym człowiekiem, a jednocześnie nie być osobą, z którą potrafimy stworzyć zdrową relację. Możemy kochać kogoś i jednocześnie zauważyć, że ta relacja nie służy nam.
Dojrzałość emocjonalna zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy pytać wyłącznie: „Czy ja go kocham?” i zaczynamy pytać również: „Czy przy tej osobie mogę być sobą? Czy czuję się bezpiecznie?
Czy moje potrzeby mają znaczenie?”
Warto też pamiętać, że zdrowa relacja nie oznacza braku konfliktów. Oznacza możliwość rozmowy, wzajemny szacunek, przestrzeń na emocje i gotowość obu osób do pracy nad związkiem. Nie chodzi o znalezienie człowieka idealnego, ale o relację, w której obie strony mogą być prawdziwe i jednocześnie czuć się bezpiecznie.
Bo miłość nie powinna polegać na ciągłym udowadnianiu, że zasługujemy na czyjąś uwagę. Czasami najbardziej potrzebujemy nie nauczyć się kochać kogoś bardziej, lecz nauczyć się rozpoznawać, kiedy relacja nie daje nam tego, czego naprawdę potrzebujemy.

Olimpia Wes
Clincial Director
Talk to Wes, LLC
630-822-3917
Comments (0)