Biskup Andrzej Jeż skazany. Wyrok za milczenie
Biskup Andrzej Jeż skazany. Wyrok za milczenie
Biskup Andrzej Jeż usłyszał nieprawomocny wyrok w Sądzie Rejonowym w Tarnowie
Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża na dwa lata ograniczenia wolności za zbyt późne zawiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych dwóch podległych mu księży. Przez ten czas 25 proc. jego miesięcznego wynagrodzenia ma być przekazywane Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Wyrok jest nieprawomocny.
To pierwszy w Polsce proces urzędującego biskupa diecezjalnego dotyczący niedopełnienia obowiązku zgłoszenia przestępstw seksualnych wobec małoletnich.
Sąd uznał hierarchę za winnego obu zarzucanych mu czynów, wymierzając karę roku i sześciu miesięcy ograniczenia wolności. Ostateczna kara łączna wyniosła dwa lata.
Sprawa dotyczyła księży Stanisława P. i Tomasza K., podejrzewanych o wykorzystywanie seksualne dzieci poniżej 15. roku życia. Według prokuratury biskup dysponował wiarygodnymi informacjami o przestępstwach, jednak nie powiadomił niezwłocznie organów ścigania.
Zawiadomienia ostatecznie złożono, ale zdaniem śledczych nastąpiło to ponad trzy lata po wejściu w życie przepisów z 2017 roku, nakładających prawny obowiązek zgłaszania określonych przestępstw.
Prokurator Marcin Stępień podkreślał, że opóźnienia miały poważne konsekwencje, prowadząc między innymi do przedawnienia części spraw. W przypadku Stanisława P. organy ścigania zawiadomiono po nagłośnieniu zarzutów przez księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Biskup Andrzej Jeż nie przyznawał się do winy. Tłumaczył, że opóźnienia wynikały z wątpliwości prawnych i specyfiki obu spraw. W przypadku Stanisława P. wskazywał, że przestępstwa popełniano głównie na Ukrainie, co rodziło pytania o właściwość organów ścigania. W sprawie Tomasza K. utrzymywał, że początkowo nie wiedział o krzywdzeniu dzieci poniżej 15 lat.
Obrońca biskupa, Zbigniew Ćwiąkalski, argumentował, że dopiero w 2022 roku Sąd Najwyższy rozstrzygnął wątpliwości dotyczące obowiązku zgłaszania przestępstw popełnionych przed zmianą prawa w 2017 roku.
Proces trwał osiem miesięcy. Sąd przesłuchał licznych świadków, w tym byłego biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca, przedstawicieli kurii oraz jednego z pokrzywdzonych.
Postępowanie przeciwko Stanisławowi P. umorzono w 2022 roku z powodu przedawnienia karalności. Sprawa Tomasza K. toczy się przed Sądem Rejonowym w Nowym Sączu. Łącznie pokrzywdzonych przez obu duchownych miało być kilkadziesiąt osób.
Za niezawiadomienie o określonych przestępstwach, w tym seksualnych wobec dzieci, polskie prawo przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności.
Comments (0)