Fakty Felietony Covidowe absurdy

Covidowe absurdy

PODZIEL SIĘ

Pseudo pandemia rozwija się bujnie już trzeci miesiąc. Nawet ci bardziej – że tak powiem – oporni na niezależne myślenie zaczynają dostrzegać drobne nieścisłości w tej całej ściemie. Zamach na prawa i wolności obywatelskie przez polityków i urzędników różnych maści i kalibrów jest poważnym zagadnieniem, ale dzisiaj postaram się podejść do tego tematu nieco bardziej na wesoło.

Absurd nr 1 – Choroba bezobjawowa. To tak trochę jakby policjant zatrzymał kogoś za jazdę po pijaku, a kiedy alkomat wykazał 0.00 promila, założył kajdanki kierowcy i powiedział mu, że jest bezobjawowo pijany i na wszelki wypadek zostaje zatrzymany na 24 godziny (ups, przepraszam – na 14 dni!). Wszyscy już chyba wiemy, że pomysł z bezobjawowym wirusem a la Pszczółka Maja (… jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie…) został wymyślony żeby jakoś wymóc różne drakońskie zmiany w zachowaniu ludzi, no ale naprawdę trzeba przyznać, że  kupy to się nie trzyma.

Absurd nr 2 – Regulacje biznesowe. Zamykanie małych przedsiębiorstw gospodarczych, małych biznesów, a pozostawianie otwartymi takich molochów jak K-Mart, Walmart, Home Depot, etc., to dokładnie tak samo, jak gdyby każdy basen miał wydzielony kącik, gdzie można się załatwić bez wychodzenia z wody. Generalnie jest też ciekawe, jaki proces prowadził do ustalenia, jakie biznesy są niezbędne, a jakie nie? Sklepy z alkoholem i marihuaną – tak, kościoły i parki – nie?

Absurd nr 3 – Społeczny dystans. Zawsze byłem zwolennikiem społecznego dystansu, bo na dwa metry nigdy nikomu jeszcze nie nakopał do tyłka. A w moim byłym fachu to było ryzyko zawodowe. Nadal podoba mi się ta zasada, ale podczas ostatniej podróży lotniczej (tak, samoloty latają, krwi jeszcze przed wejściem na pokład nie pobierają, a i ceny nie do pobicia), byłem świadkiem wyjątkowego absurdu. Kiedy ogłoszono tak zwany boarding zamaskowani pasażerowie zaczęli cisnąć się jak stado owiec (!) do wejścia do rękawa. Czujna pani z obsługi naziemnej ryknęła do mikrofonu, żeby natychmiast przywrócić społeczny dystans. Owieczki się zastosowały i pokornie już weszły do ciasnego samolotu, w którym nie było jednego wolnego miejsca! Społeczny dystans raptownie się skurczył do zera i dwie godziny lotu spędziłem z łokciami moich sąsiadów w żebrach i zapachem ich oddechów w moich nozdrzach.

Marcin Vogel był chicagowskim policjantem przez 25 lat. Przez 10 lat wykładał na chicagowskiej Akademii Policyjnej. Skończył studia na kierunku Sprawiedliwości Kryminalnej i ma tytuł magistra Psychologii Policyjnej. Jest stałym gościem Polskiego FM we środy, o 4:45pm.

Absurd nr 4 – Maseczki. Temat rzeka. Kolejny efekt decyzji podejmowanych przez urzędników i polityków, a nie lekarzy. No ale przecież nigdy nie chodziło tu o zdrowie, ale o totalną kontrolę nad “owieczkami”. Coraz częściej słyszę określenie “odporność stadna”. Daje do myślenia, co? Ale wracając do tematu… Ogólnie już wiadomo, że powszechnie używane maseczki są zupełnie nieefektywne w chronieniu przed wirusem. Tym bardziej te noszone na uchu. Lub na brodzie. Lub na czole. Lub nie noszone podczas spożywania posiłku, ale szczelnie zapięte podczas samotnej jazdy autem. Nie mówiąc już o maseczkach z tetry, koronki, batystu czy siatki na komary. Maseczka stała się symbolem tej pseudo pandemii. Ale totalnym absurdem jest to, kiedy ktoś idzie manifestować przeciwko tym wszystkim wariactwom, ale ma na twarzy – tak, zgadliście – tą idiotyczną maseczkę!

Absurd nr 5 – Dwulicowość “oficjalnych” rozporządzeń. Jeżeli te przepisy miałyby mieć na celu nasze zdrowie… ale o tym już było. My mamy nosić kagańce, ale politycy po skończonej konferencji prasowej natychmiast je ściągają. My mamy siedzieć w domu, ale politycy (na przykład Pritzker) śmigają po kraju w poszukiwaniu słońca i ciepłego morza. Przestępcy są wypuszczani z więzień, bo zamknięci na małej przestrzeni mogą stać się ogniskiem zarazy, ale my powinniśmy kisić się we własnym sosie, bez względu na metraż naszych domów. Dwulicowość naszych “panów” nie zna granic. I warto chyba im wkrótce pokazać, że jest nas dużo więcej niż nich.

Absurd nr 6 – Covid-19 uber alles! Jest fascynujące, że od marca tego roku nikt już praktycznie nie umiera z innych powodów, niż ten świrus. Przynajmniej tak się wydaje, kiedy spogląda się na akty zgonu. To, że Medicare dopłaca szpitalom za każdego pacjenta zdiagnozowanego na Covid-19 niemałą sumkę 13,000 dolarów zapewne nie ma nic z tym wspólnego. A to, że sporo osób wykorkowało po podłączeniu do respiratorów, na pewno nie ma nic wspólnego z subwencją Medicare w wysokości 36,000… Tak na marginesie – ogólnokrajowa śmiertelność podobno spadła, bo ludzie przestali chodzić do lekarzy i szpitali. To jest de facto największy absurd, bo pokazuje, że amerykański (a zapewne światowy) system opieki zdrowotnej powoduje większą śmiertelność, niż jego brak…

Nic tak nie obnaża fałszywej narracji jaką nas karmią media głównego ścieku, jak Covidowe absurdy. Powyższa lista nie jest bynajmniej wyczerpująca – PandoŚciema aż jeży się od różnego rodzaju idiotyzmów. To jedynie parę najbardziej jaskrawych ich przykładów. Czy będzie ich przybywało czy ubywało – zależy w 100 procentach od nas samych.

Marcin Vogel