Manifestacja w obronie Trybunału Konstytucyjnego
Manifestacja w obronie Trybunału Konstytucyjnego
Jarosław Kaczyński przed Trybunałem Konstytucyjnym
W sobotę przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie odbyła się manifestacja zorganizowana przez środowiska związane z Prawem i Sprawiedliwością. Prezes PiS Jarosław Kaczyński oskarżył rząd Donalda Tuska o łamanie prawa i próbę podporządkowania sobie niezależnych instytucji państwa. Zapowiedział również możliwość organizowania podobnych protestów w obronie Narodowego Banku Polskiego.
Demonstracja rozpoczęła się o godzinie 14 przed budynkiem TK w Alei Szucha. Uczestniczyli w niej politycy PiS, działacze Ruchu Obrony Granic, klubów „Gazety Polskiej” i środowisk prawicowych.
Jarosław Kaczyński przekonywał, że zwycięstwo obecnej koalicji w wyborach parlamentarnych w 2023 roku było rezultatem, jak to określił, „wielkiego, niebywałego kłamstwa”.
– Przejdzie to do historii, do tej złej, czarnej historii demokracji – mówił. Zapowiedział, że jego ugrupowanie będzie dążyć do przekonania wyborców o konieczności zmiany władzy.
Zdaniem prezesa PiS Trybunał Konstytucyjny i Narodowy Bank Polski pozostają dwiema ostatnimi ważnymi instytucjami, których obecna koalicja nie zdołała sobie podporządkować.
– Musimy zabezpieczyć Polskę raz na zawsze przed takimi zagrożeniami, przed takimi wydarzeniami, jak te, które dzisiaj mają miejsce w gmachu, przed którym stoimy – oświadczył.
Kaczyński zasugerował, że w przyszłości może być konieczne zorganizowanie manifestacji również przed siedzibą NBP. Ostrzegał przed ewentualnym wprowadzeniem euro i dalszą integracją europejską, które w jego ocenie mogłyby doprowadzić do utraty przez Polskę samodzielności gospodarczej.
Po prezesie PiS głos zabrał szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker. Podziękował demonstrantom w imieniu Karola Nawrockiego za udział w proteście.
– Pokazujecie, że jesteście tutaj, bo ten temat Trybunału Konstytucyjnego jest ważny dla Polski – powiedział.
Szefernaker zarzucił rządowi Donalda Tuska niszczenie fundamentów państwa i wykorzystywanie instytucji publicznych do walki politycznej. Zapewnił, że prezydent będzie bronił konstytucji i niezależności Trybunału.
Przypomniał również zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, przedstawiając je jako dowód skuteczności mobilizacji środowisk sprzeciwiających się obecnemu rządowi.
– Tylko razem możemy się temu sprzeciwić. Jest nadzieja! – mówił do zgromadzonych.
Po godzinie 17 uczestnicy manifestacji przenieśli się przed siedzibę Komendy Głównej Policji. Protest był związany z piątkowym zatrzymaniem mężczyzny w pobliżu Trybunału.
Politycy PiS przedstawiają tę interwencję jako przykład represji wobec przeciwników rządu. Policja informuje natomiast, że mężczyzna próbował uniknąć wylegitymowania, a następnie zachowywał się agresywnie i zaatakował funkcjonariuszkę. Policjantka doznała urazu głowy i trafiła do szpitala. Przy zatrzymanym znaleziono nóż.
Wydarzenia te dodatkowo zaostrzyły spór polityczny wokół Trybunału Konstytucyjnego. Premier Donald Tusk obarczył Karola Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego polityczną odpowiedzialnością za wzrost agresji.
Bezpośrednim powodem trwających od kilku tygodni protestów jest konflikt dotyczący obsady stanowisk sędziowskich w TK.
W środę Maciej Berek, wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału, złożył ślubowanie w parlamencie, oświadczając, że czyni to wobec prezydenta. Następnie przekazał poświadczone notarialnie dokumenty do Kancelarii Prezydenta.
Karol Nawrocki wcześniej nie zaprosił Berka do Pałacu Prezydenckiego na uroczystość ślubowania. Prezydent uważa, że bez dopełnienia tej formalności Berek nie może objąć stanowiska sędziego TK.
Berek i przedstawiciele większości parlamentarnej kwestionują takie stanowisko, wskazując na obowiązki prezydenta wynikające z procedury powoływania sędziów.
W środę, kiedy Berek wraz z innymi sędziami wybranymi przez Sejm próbował dostać się do siedziby Trybunału, demonstranci usiłowali zablokować im przejazd. Doszło do przepychanek z policją.
Prezes TK Bogdan Święczkowski apelował wówczas o uspokojenie sytuacji i powstrzymanie eskalacji. Berek zarzucił mu później osobistą odpowiedzialność za wydarzenia przed budynkiem.
Spór o Trybunał pozostaje jednym z najostrzejszych konfliktów między rządem a prezydentem. Obie strony zarzucają sobie naruszanie zasad praworządności, przedstawiając odmienne interpretacje obowiązujących przepisów.
Comments (0)