Mężczyzna Idealny okiem Scena Polonia
Mężczyzna Idealny okiem Scena Polonia
Chicagowska publiczność tegoroczny Dzień Teatru miała okazję spędzić z Teatrem Scena Polonia, który zaprosił widzów na komedię “Mężczyzna Idealny”.
Przedstawienie odbyło się w sali Akademii Muzyki PaSO i poprzedziło go odczytanie orędzia Theodorosa Terzopoulosa, wybitny greckiego reżysera i dramatopisarza, założyciela Teatru Attis, twórcy unikalnej metody pracy z aktorem, który nieustannie bada granice ludzkiej ekspresji i emocji.
“Mężczyzna idealny” to komedia autorstwa niemieckiego dramaturga Johna von Düffela oparta na farsie “Wytresowany mężczyzna”. Jej głównym tematem są współczesne relacje damsko-męskie, które nie tylko zaprzeczają utartemu modelowi ról przypisanych kobietom i mężczyznom, ale także pokazują w zabawny sposób co z tego wynika. Głównymi bohaterami jest młoda para, żyjąca ze sobą bez formalnego, zalegalizowanego związku. Ona, Helenka to kobieta sukcesu, pnąca się po szczeblach kariery zawodowej, nie wahająca się odłożyć plany prywatne związane z małżeństwem i macierzyństwem dla awansu. On, Seba, to mężczyzna, który czuje się stłamszony przez dominującą partnerkę, wątpiący w swoją męskość. On pragnie kobiety hołdującej tradycyjnym wartościom i rolom w związku, a jego partnerka to kobieta samodzielna a wręcz samowystarczalna. Przeciwwagą dla charakterów Seby i Heleny są ich matki. Matka Heleny to kokietka, która z lubością upaja się swoją pozycją kobiety zamężnej, niepracującej i zajmującej się domem i mężem. Z kolei mama Seby to wojująca feministka, głosząca poglądy, że Bóg jest kobietą, dla której tragedią było to, że Seba nie urodził się dziewczynką. I właśnie to kontrastowe przedstawienie postaci jest początkiem komediowo-farsowych perypetii bohaterów.
Wszystko zaczyna się pewnego wieczoru, kiedy to podekscytowany Seba postanawia oświadczyć się swojej wybrance. Przygotował kolację przy świecach, kwiaty i oczywiście nieodłączny przy takiej okazji pierścionek zaręczynowy i w napięciu oczekuje na swoją partnerkę. A ta, kiedy wreszcie okropnie spóźniona pojawia się w domu oświadcza, że to właśnie ona, a nie Seba, otrzymała awans i że przez kolejne kilka lat nie ma mowy o dziecku. I to jest początek farsy pełnej humoru słownego i sytuacyjnego. Ze sceny padają zabawne kwestie wygłaszane przez mamusie lub młodych będące spostrzeżeniami i obserwacjami na temat tego, jak wyobrażamy sobie swoje role w związkach, czego oczekuje od nas społeczeństwo czy też rodzina. To właśnie humor słowny stanowi integralną część akcji komedii, jest on motorem sprawczym, powodem do radosnego śmiechu, który dało się słyszeć kilkakrotnie na widowni. Drugi rodzaj humoru to humor sytuacyjny. Jego najważniejszym generatorem są sceny “treningu” młodych przez doświadczone nestorki. Te, tak kontrastowo i w przerysowany sposób przedstawione kobiety dokładają wszelkich starań, aby wyedukować młodych, nauczyć ich wcielania się w odpowiednią rolę, a jakie są tego skutki, oczywiście kolejne sceny pełne humoru.
I jeszcze o obsadzie słów kilka. W rolę Helenki wcieliła się Edyta Luckos. Bez cienia wątpliwości wierzyliśmy jej, że jest kobietą sukcesu, która nieporadnie stara się być bardziej romantyczna. Swoje kwestie związane z nową rolą kobiet, czyli tytanek pracy skupionych na karierze i awansie wygłaszała z pełną wiarą w to co mówi. Ton jej dyskusji z Sebą wskazywał na to, że jej partner nie ma szans, to ona ma zawsze do powiedzenia ostatnie zdanie. Tym wiarygodniejsze stawały się także jej nieporadne próby, bycia kokietką, romantyczką, typową kobietą przy boku dominującego mężczyzny. Rolę Seby zagrał Marcin Kowalik. Cóż, był jedynym mężczyzną w tym zdominowanym przez panie gronie, więc przypadła mu najtrudniejsza rola. Ale poradził sobie z nią znakomicie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o sceny, w których odgrywa frustrację zagubionego mężczyzny, nierozumiejącego kim właściwie ma być, samcem alfa czy może raczej samcem beta. Jego udziałem są także najzabawniejsze sceny niczym wyciągnięte z komedii slapstickowych. Mamę Helenki zagrała Julitta Mroczkowska, która świetnie wcieliła się w rolę pani doktorowej. Pełna kobiecości, zalotności i kokieterii, kobieta ceniąca sobie trakcyjne role w związkach, odsłaniała w kolejnych scenach tajniki udanego związku, które skupiają się na gierkach i łechtaniu męskiego ego. Jej totalnym przeciwieństwem była mamusia Seby, którą zagrała Kinga Modjeska. Jej postać to feministka wypowiadająca w tempie automatu przez zaciśnięte usta nowoczesne teorie dotyczące roli kobiety. Postać ta przypominała zimną, wyrachowaną propagatorkę nowych idei, która żyje we własnym wyimaginowanym świecie i która absolutnie neguje tradycyjny podział ról.
Tak więc gorąco polecamy “Mężczyznę idealnego” w wykonaniu aktorów Teatru Scena Polonia, w reżyserii Kingi Modjeskiej. Na pewno będziecie się świetnie bawić oglądając perypetie głównych bohaterów, które oczywiście zakończą się radosnym happy endem, bo przecież tak zawsze w komediach bywa.
IB
Comments (0)