Nie żyje Jan Frycz. Wybitny aktor miał 72 lata
Nie żyje Jan Frycz. Wybitny aktor miał 72 lata

Nie żyje Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych ostatnich dekad. Artysta zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat, w rodzinnym domu, w otoczeniu najbliższych. Informację o jego śmierci przekazał Teatr Narodowy w Warszawie.
Frycz do ostatnich dni pozostawał aktywny zawodowo. Zaledwie kilka dni przed śmiercią rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala. W minionym sezonie wcielał się natomiast w króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w „Termopilach polskich” Jana Klaty.
„Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem” – napisali artyści Teatru Narodowego. Wspominają jego charyzmę podczas prób, śmiech w kuluarach, długie rozmowy i analizy. „Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka” – dodali.
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. W 1978 roku ukończył tamtejszą Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego i jeszcze w tym samym roku zadebiutował w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.
Przez lata był jednym z filarów krakowskiego Starego Teatru. Pracował z największymi polskimi reżyserami, m.in. Andrzejem Wajdą, Jerzym Jarockim i Jerzym Grzegorzewskim. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmowała współpraca z Krystianem Lupą. To właśnie u niego stworzył wielkie kreacje Iwana w „Braciach Karamazow”, Escha w „Lunatykach”, Poncjusza Piłata w „Mistrzu i Małgorzacie” oraz Aktora Teatru Narodowego w „Wycince”.
Do tej ostatniej roli powrócił w minionym sezonie, 12 lat po premierze przedstawienia. Jesienią miał ponownie wystąpić w „Wycince” podczas festiwali teatralnych w Katowicach i Krakowie.
Choć Frycz przede wszystkim uważał się za aktora teatralnego, stworzył także dziesiątki niezapomnianych kreacji filmowych. Na ekranie zadebiutował już w 1976 roku w norweskim filmie „Dagny” Haakona Sandøya. Później pojawił się m.in. w „Zielonej miłości”, „Wiernych bliznach” oraz kultowym „Wielkim Szu” Sylwestra Chęcińskiego.
Szczególnie często powierzano mu role ludzi skomplikowanych, niejednoznacznych, skrywających emocje i ciemniejsze strony charakteru. Grał w „Pożegnaniu jesieni” i „Egoistach” Mariusza Trelińskiego, „Tam i z powrotem” Wojciecha Wójcika czy „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego.
Jedną z najbardziej przejmujących kreacji stworzył w „Pręgach” Magdaleny Piekorz, gdzie wcielił się w brutalnego, despotycznego ojca. Potrafił jednak równie swobodnie odnaleźć się w kinie popularnym. Widzowie pamiętają go ze „Spisu cudzołożnic”, „Nigdy w życiu!”, „Zakochanych”, „To ja, złodziej” czy „Kochaj i rób co chcesz”.
Frycz nie stronił również od telewizji, choć unikał wieloletnich serialowych „tasiemców”. Jedną z jego ostatnich niezwykle popularnych ról był Dario w serialu „Ślepnąc od świateł”. Jako gangster starej daty stworzył postać jednocześnie groźną, groteskową i magnetyczną, która szybko stała się jedną z najbardziej zapamiętanych kreacji całej produkcji.
W ciągu niemal półwiecza pracy Jan Frycz stworzył setki ról, ale rzadko grał je w sposób oczywisty. Nawet bohaterom drugoplanowym potrafił nadać charakter, który sprawiał, że pozostawali w pamięci długo po zakończeniu filmu czy przedstawienia.
Jeszcze kilka dni temu przygotowywał kolejną rolę.
Kurtyna życia opadła więc dla Jana Frycza właściwie w trakcie próby do następnego spektaklu.
Comments (0)