Skąd tyle marnotrawstwa w Ameryce
Skąd tyle marnotrawstwa w Ameryce
Skąd tyle marnotrawstwa w Ameryce, pytają ekonomiści. Przykładów nie brakuje. Ameryka kojarzy się nam z dobrodziejstwem, nie z marnotrawstwem. Nie tylko w Wietrznym Mieście dobrodziejstw znajdziemy więcej!
Ameryka to wielki kraj. Największy, z porównywalnych, budżetów. Dużych ludzi, ogromnej ilości dóbr, największych i najwyższych budynków. Do niedawna ogromnych samochodów osobowych, zwanych krążownikami szos. Budynki to drapacze albo gmachy, może z wyjątkiem domków na przedmieściach wielkich aglomeracji, jak chicagowska. Sklepy jeszcze do niedawna to pełnoskalowe supermarkety. Ameryka jest krajem wielkich możliwości, ambicji, szans spełnienia marzeń. W Ameryce rośnie najwięcej wielkich drzew, są najbardziej zadbane parki na świecie. A rozwiązania sieci dróg, mostów, estakad i wiaduktów nie mają sobie równych. Nie brak też najpiękniejszych krajobrazów. Gdy rozejrzeć się wokół, choćby w restauracji, na ogromnych talerzach dostaniemy wielkie steki albo piętrowe hamburgery z podwójnym serem lub innymi dodatkami. Jeśli owoce, to największe z najtwardszą skórą, łupiną. Jeśli warzywa, to najbardziej okazałe, jak dynie do konkursów. Jeśli kubek do kawy, to nie filiżanka na dwa łyki, ale kubeł. Puchar, to nie kieliszek, kieliszeczek, naparstek, pucharek ani lampka na wino. To czasem półgalonowe, jakby kolekcjonerskie naczynie na napój wysokooktanowy.
W zamkniętym opakowaniu, z zachętą do zakupu mamy nadmierną ilość produktów nawet dla wieloosobowej rodziny, która prowadzi otwarty dom dla gości. Przykładów można mnożyć. Tylko gdzie przechowywać te towary, nie dysponując zapasową zamrażarką w lodówce.
Nagle, tu w Ameryce, w końcu ubiegłego roku zaczęła szybować w górę cena masła. Zjawisko nieznane w tym kraju. Po opanowaniu sytuacji z uporządkowaniem dystrybucji, cena tego produktu ustaliła się na przyzwoitym poziomie. Ale na przednówku bieżącego roku tuzin jaj kosztuje coraz więcej. Najbardziej znane amerykańskie firmy dystrybutorskie wprowadzały ograniczenia ilościowe w sprzedaży jaj świeżych, dużych, najczęściej z tzw. wolnego chowu. Te dowody zachwiania rynku mają charakter czasowy, przejściowy. Nie tylko ekonomiści zastanawiają się czy zwiększenie dostaw jaj między innymi z Polski i z Litwy doprowadzi do poprzednich, niższych cen albo czy ceny, mimo zwiększonych dostaw pozostaną na dotychczasowym poziomie. Firmy wprowadzają zróżnicowane ilości jaj w opakowaniach. A ceny? Coraz częściej tuzin jajek na stoiskach z nabiałem oznacza dziesięć lub osiem sztuk w kartonie. Pozostaje ocena jakości produktu. Indywidualni odbiorcy szukają zamiennika w postaci spreparowanych jaj w tubkach jako pasty do przyrządzania jajecznicy, omletów, racuchów lub im podobnych. Amerykańskie firmy dostarczające posiłki, szczególnie restauracje serwują potrawy z jajkami za wyższą cenę. O tych zmianach informują klientów przed złożeniem zamówienia, a więc przed przystąpieniem do konsumpcji. Nie słychać ostatnio o wyrzucaniu żywności. Ani o marnotrawstwie produktów żywnościowych przy rozdawaniu produktów w ramach bonów jeden raz w miesiącu dla ludności uboższej. A chodzi o dobrodziejstwo otrzymania produktów (także mięsnych i rybnych) na granicy terminu do spożycia. Tym bardziej, że darowanemu koniowi nie warto zaglądać w zęby.
BM Zmudka
Adres do korespondencji:
barmez@gmail.com
Comments (0)