Super Bowl, czyli Ameryka na pauzie
Super Bowl, czyli Ameryka na pauzie
Jest taki dzień w roku, kiedy bary pękają w szwach, sklepy świecą pustkami, a nawet ci, którzy przez cały sezon nie wiedzą, co to touchdown, nagle stają się ekspertami od futbolu. Super Bowl – największe sportowo-marketingowe widowisko świata – wraca z hukiem.

W niedzielę 8 lutego oczy całej Ameryki zwrócą się na Levi’s Stadium w Santa Clara, gdzie New England Patriots zmierzą się z Seattle Seahawks. Start? 5:30 wieczorem – ale prawda jest taka, że impreza zaczyna się już kilka godzin wcześniej.
▸ Piwo leje się strumieniami, skrzydełka znikają w tonach
Super Bowl to nie tylko mecz – to narodowy festiwal jedzenia i picia. W tę jedną noc Amerykanie pochłaniają tony chicken wings, hektolitry piwa i niezliczone ilości nachosów. W barach brakuje miejsc, w dostawach pizzy telefony się urywają, a w sklepach półki z przekąskami potrafią zostać wyczyszczone jeszcze przed kickoffem. To jedyny moment w roku, kiedy lodówki są ważniejsze niż tabela NFL.
▸ Halftime show – koncert większy niż finał
A potem przychodzi przerwa. I nagle futbol schodzi na drugi plan. W tym roku scenę halftime przejmuje Bad Bunny, pierwszy latynoski artysta solo w historii tego show – znak czasów i zmieniającej się Ameryki. Dla wielu widzów to właśnie te kilkanaście minut jest prawdziwym powodem, żeby w ogóle włączyć telewizor.
▸ Reklamy droższe niż domy
Jeśli ktoś myśli, że Super Bowl to sport, niech spojrzy na ceny reklam. 30 sekund anteny kosztuje dziś średnio około 8 milionów dolarów, a najdroższe spoty dobijają nawet do 10 milionów. Tak – dobrze czytacie. Miliony za pół minuty. Do tego produkcja, celebryci i kampanie marketingowe – i nagle jedna reklama potrafi kosztować tyle, co mały wieżowiec w centrum Chicago.
▸ Bary pełne, ulice puste
W niedzielny wieczór Ameryka wygląda jak po apokalipsie… tylko że zamiast ciszy słychać krzyki przy telewizorach. Ruch w sklepach zamiera, restauracje przechodzą w tryb „tylko na wynos”, a bary zamieniają się w stadionowe trybuny. I nieważne, czy kibicujesz Patriots, czy Seahawks. Nieważne, czy znasz zasady. W tę jedną noc wszyscy jesteśmy częścią wielkiego widowiska. Bo Super Bowl to nie jest zwykły finał. To spektakl o Ameryce – głośnej, przesadzonej i zakochanej w show. Mecz? Oczywiście, że ważny, ale prawdziwa gra toczy się gdzie indziej – przy stołach zastawionych skrzydełkami, w barach pełnych ludzi i na ekranach, gdzie reklama potrafi być większym wydarzeniem niż touchdown.
I dlatego właśnie Super Bowl oglądają wszyscy. Nawet ci, którzy wciąż myślą, że quarterback to nowy model pickupa.
Antoni B
Comments (0)